Konie nie oceniają. Odbijają to, z czym do nich przychodzimy, i dlatego bywają lepszym lustrem niż niejedna rozmowa.
Koń reaguje na to, co dzieje się w człowieku, zanim ten zdąży to nazwać. Wyczuwa napięcie, pośpiech i niepewność, a także spokój i konsekwencję. Nie ocenia i nie komentuje, po prostu odpowiada. To sprawia, że praca przy koniu bywa zaskakująco szczera.
Podczas zajęć nie chodzi o to, żeby nauczyć się jeździć. Pracujemy z ziemi: obserwujemy konia, uczymy się go prowadzić, stawiać granice i prosić o współpracę bez siły. Każde zadanie jest okazją, żeby zauważyć własne reakcje.
Nie zastępują kontaktu z psychologiem, psychoterapeutą ani lekarzem. Są formą pracy rozwojowej, która może wspierać to, nad czym pracujesz gdzie indziej.
Dla tych, którym trudno powiedzieć, czego chcą. Koń nie ustąpi z grzeczności, więc dziecko musi nauczyć się prosić wyraźnie – i przekonuje się, że potrafi.
Wiek, w którym emocji jest dużo, a ochoty na rozmowę mało. Przy koniu nie trzeba mówić, żeby coś się wydarzyło.
Dla osób żyjących w pośpiechu i napięciu. Koń nie współpracuje z kimś, kto jest myślami gdzie indziej, więc wymusza obecność tu i teraz.
Zaczynamy od patrzenia na konie: jak się zachowują, jak się ze sobą komunikują, co mówią ciałem.
Podejście do konia, dotyk i sprawdzenie własnych reakcji. Bez pośpiechu i bez przymusu.
Prowadzenie konia, praca nad wyznaczaniem granic i prośbą o współpracę spokojem zamiast siłą.
Krótka rozmowa o tym, co się wydarzyło i co z tego można zabrać poza stajnię.
Przed pierwszym spotkaniem warto krótko porozmawiać o tym, z czym przychodzisz i czego oczekujesz. Zadzwoń, a ustalimy, czy ta forma pracy będzie dla Ciebie odpowiednia.